Parę dni temu udostępniłem na wykopie popularnonaukowy artykuł, wraz z moim nieidealnym tłumaczeniem, o tytule: Badania neutrin przyczyniają się do nieoczekiwanego odkrycia w matematyce.. Tekst pochodził z ogólnodostępnego źródła – Quanta Magazine. Znaleziskiem zainteresowało się wiele osób, o czym może świadczyć choćby liczba wyświetleń oscylująca w granicach 9,5 tys.oraz ilość wykopów, która zatrzymała się na 504 (przy zerowej liczbie zakopów). Tyle jeśli chodzi o statystyki.

Staram się dzielić najciekawszymi, w moim subiektywnym odczuciu, nowinkami, ciekawostkami, historiami, itp. głównie fizycznymi i w mniejszym stopniu matematycznymi. Oczywiście wszystko w wydaniu najczęściej popularnonaukowym z uwagi, że związany jestem z tymi dziedzinami wyłącznie w sposób amatorski. Najchętniej przeglądanymi przeze mnie źródłami internetowymi są właśnie Quanta Magazine, ale i Symmetry Magazine oraz strony powiązane z CERN, Fermilab i innymi bardziej znanymi laboratoriami. Spoglądam też na reddita. Niemniej, próbuję nie dodawać artykułów o kontrowersyjnej naukowo treści. Dlatego też, zanim dodam coś na wykop szukam wcześniej informacji na dany temat. Zapewniam, iż próbuję krytycznie spoglądać na dodawane przez mnie treści…

ALE…

…nie zawsze udaje mi się wystarczająco dokładnie przeanalizować wszystkie kwestie, głównie przez braki w wiedzy. [W tym miejscu proszę wszystkich o wyrozumiałość w stosunku do mojej osoby. Jednocześnie zachęcam osoby orientujące się w poruszanych przez mnie problemach do fachowego komentowania ewentualnych nieścisłości czy też zwykłych popularnonaukowych głupot (i dziękuję od razu tym, którzy to czynią).( ͡° ͜ʖ ͡°)]

Czytam, od czasu do czasu, także blog Lubosa Motla. On również jest namiętnym czytelnikiem Quanta Magazine, aczkolwiek, delikatnie mówiąc, dużo bardziej krytycznym. Ponadto, jest krytycznym obserwatorem – żeby nie powiedzieć zbyt krytycznym – innych sfer. Tym niemniej, nie da się ukryć, że fizykę zna od podszewki – o ile mogę wysunąć taki wniosek wyłącznie na podstawie prezentowanych na blogu treści fizycznych.

Motl zwyczajowo skomentował na swoim blogu ww. artykuł z Quanty. [W nieco podobnym stylu w komentarzach w wykopalisku, od strony matematycznej, wypowiedział się @multikonto69 – dzięki!]

Przytoczę Wam najciekawsze (ale i trochę kontrowersyjne choć wydaje się, że przynajmniej w pewnym stopniu opisujące problem, w szczególności, popularnonaukowych publikacji) fragmenty:

The real question is whether the discovery is important or interesting. And whether it is surprising.

Well, I tend to say „Not really”. Just to be sure, this statement isn’t terribly unusual. If you look at Google Scholar, you will see that after 4 months, the paper has 1 citation and it is a self-citation by the same authors. That followup, a September 2019 paper, doesn’t have any citation so far.

At the end, after Wolchover’s article was published, they found a Piet Van Mieghem’s paper from 2014 which contains the exact same formula.

[…]was already written down more than five years ago in a preprint by a nearly unknown author. Back in 2014, no one hyped that preprint or its author. Piet Van Mieghem wasn’t photographed as a smiling priest whose result had the honor of employing semigod Terence Tao for hours. Nothing. […]

My point is that something is totally corrupt about the way hot the popular science media work these days. Why was this effectively zero-citation paper singled out for this amazing hype? Just think about the events and their causal relationships. When you do it right, the answer is: Because someone randomly sent a formula from a particle physics paper to Terence Tao!

So that’s how it works. If you want to promote a new chocolate candybar, send a formula – or the nutritional values from the package – to someone like Terence Tao, to a darling of the media. The popular science writers will do the rest. No, this is really sick. And it is bad that I must point it out – that it wasn’t done by Tao himself. The degree of excitement and hype (and faith in the validity) that the popular science writers spread should at least approximate the degree of excitement (and faith in the validity) according to the actual researchers and the importance that they assign to various results. These two things – the hype according to the actual scientists and the excitement conveyed by the journalists – have basically completely decoupled from each other.

And that’s very pathological because this decoupling also implies the decoupling between the readers of the media (including newspapers and the Quanta Magazine) and the actual scientists. The public is led to believe that science is something completely different than it actually is. It is led to be incorporated into cults and „faith in omniscience” that the actual scientists don’t believe. Examples of this fact are omnipresent (claims about omniscience are more omnipresent than the omniscience itself) but I wanted to show that even when it comes to some totally straightforward results, the media approach the scientific work totally incorrectly, irrationally, and dishonestly.

Możecie pomyśleć, że to trochę #gorzkiezale z mojej strony, bo tłumaczę się z tego co robię, albo w drugą stronę – że #chwalesie oto jakie posiadam krytyczne podejście do rzeczywistości (tyle, że w tym przypadku po czasie). Trudno mi przewidzieć co zaświta w Waszych głowach po przeczytaniu tego wpisu, ale zależało mi tylko, żebyście spojrzeli na ten konkretny artykuł z innej strony – tutaj ze strony Lubosa Motla, który porusza ważną kwestię niewielkiej liczby cytowań tej pracy naukowej, pewnego medialnego zabiegu socjologicznego z udziałem Terrenc’a Tao mającego sugerować istotność tego odkrycia fizyczno-matematycznego oraz generalnie, sposobie prezentacji treści, zakrzywiającym czasem faktyczną naukę, w mediach. Tylko tyle i aż tyle.

W załączeniu „śmieszny niedźwiadek”, który dziwnym trafem jakoś bardzo mi pasuje do treści. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#przemyslenia #nauka #fizyka #matematyka #gruparatowaniapoziomu #swiatnauki #liganauki #ligamozgow