Muszę się do czegoś przyznać. Byłem tak zj@bany, albo uznawany przez większość w klasie zawodówki, (tak właśnie byłem w zawodówce przez półtora miesiąca) to zostałem praktycznie siłą przepisany do technikum. Wychowawca uznał, że ja tylko się marnuje i dla mnie przeniesienie do technikum było horrorem. Cały czas miałem potworne trudności z matematyki i przez to miałem problemy w domu, ale co ja będę dalej pisać. Do dnia dzisiejszego ból mi dupę ściska, że nie jestem w stanie nadrobić zaległości z matematyki i zdać maturę na zasrane 30%, choć bym wolał 50% i wiecznie bez szans na studiowanie. Najbardziej nabawiłem się z tego powodu depresji, skoro kolega z klasy i kompletny debil był w stanie zdać maturę, mimo że w przeciwieństwie ode mnie miał miał więcej pał, zagrożeń to w dodatku udało mu się ukończyć jakimś cudem studia.
On zawsze miał po 6/7 zagrożeń i ledwo zdawał, nawet miał poprawki, a ja kurwa nigdy nie miałem żadnej pały na koniec roku, i tylko matematyka nie chciała mi wejść do pustego łba.

PS. Teraz on pracuje w korpo za normalny hajs, w ciepłym biurze, a ja wiecznie na zasranych magazynach bez przyszłości i jeszcze czasami muszę dźwigać po 80kg. Zresztą do dnia dzisiejszego pamiętam, jak moja matka opowiadała z wywiadówek, że jego rodzice najdłużej rozmawiali z nauczycielami i chyba wiadomo dlaczego…
#przegryw #tfwnogf #stulejacontent #matura #nauka #studbaza #pracbaza #feels